Wnętrze pełne

ciepła

images/static/hero-image.jpg

Kominek w domu pasywnym

Anna Kowalska |
Udostępnij Tweetnij Wykop
Kominek w domu pasywnym

Wbrew stereotypom także w domu pasywnym albo energooszczędnym można zamontować kominek, choć nie każde urządzenie nadaje się do tego celu.

Domy pasywne, wciąż jeszcze nieliczne w Polsce, wyróżniają się na tle innych obiektów mieszkalnych wyjątkowo małym zapotrzebowaniem na energię do ogrzewania. Każdy z takich budynków powinien zużywać mniej niż 15 kWh/(mkw.·rok). Dla porównania, w standardowym obiekcie z początku XXI wieku wartość tego parametru przekracza z reguły 100 kWh/(mkw.·rok), a w starszych, nieocieplonych domach bywa jeszcze wyższa.

W domu pasywnym nie jest potrzebna tradycyjna kotłownia z kilkutonowym zapasem węgla na zimę. Duża część energii cieplnej wytwarzana jest przez sprzęt AGD, samych mieszkańców albo dociera do domu przez okna w południowej elewacji.

Z drugiej strony polski klimat jest zbyt chłodny, by całkowicie rezygnować z ogrzewania. Choć technicznie jest to możliwe, wydatek byłby zupełnie nieopłacalny. Większość inwestorów decyduje się więc na zamontowanie systemów ogrzewania podłogowego albo nagrzewnicy w systemie wentylacyjnym.

Interesującą alternatywą dla tych urządzeń może być kominek. Co prawda, przyjęło się, że to rozwiązanie nie nadaje się do domów pasywnych, ale w rzeczywistości sprawa jest bardziej skomplikowana. Zainstalowanie tradycyjnego otwartego paleniska faktycznie nie da się pogodzić z zasadami budownictwa pasywnego, ale producenci oferują już specjalistyczny sprzęt do domów z rekuperacją.

Decyzję o budowie kominka trzeba podjąć już na etapie projektowania budynku. Można wtedy uwzględnić działanie tego urządzenia w bilansie energetycznym. Przebudowa gotowego obiektu może się okazać bardzo kłopotliwa, a na pewno kosztowna.

Nowy kominek

Niewielkie zużycie energii w domu pasywnym wynika ze szczelności takiego budynku. Każdy dodatkowy otwór i brak dobrej izolacji prowadzą do strat ciepła, a więc pogarszają parametry domu. W dodatku współczesne okna i drzwi są znacznie bardziej szczelne od dawnych, co grozi powstaniem podciśnienia i zasysaniem spalin do wnętrza domu przez otwarte palenisko. Z tego powodu standardowe kominki nie nadają się do domów energooszczędnych ani pasywnych.

W tego rodzaju obiektach instaluje się modele z tzw. systemem RLU (Raumluftunabhängig bei Öfen), czyli niezależne od powietrza w pomieszczeniu. Tlen niezbędny do spalania nie jest pobierany z domu, tylko z zewnątrz. Chłodne powietrze jest doprowadzane wprost pod palenisko nie miesza się z ciepłym w domu, więc straty energii są minimalne.

W domach pasywnych instalować można zatem tylko kominki z paleniskiem zamkniętym. Komora spalania musi być koniecznie szczelna. Z zasady częścią systemu jest też automatyczny sterownik, który odcina dopływ powietrza do komory spalania po wygaśnięciu ognia. Zabezpieczenie to przeciwdziała wychłodzeniu domu.

Co za dużo…

Do ogrzania domu pasywnego z definicji nie trzeba wiele energii. Tymczasem większość tradycyjnych kominków generuje dużą moc, w krótkim czasie ogrzewając pomieszczenie. Gdy ogień płonie przez kilka godzin, np. podczas większego rodzinnego spotkania, ilość ciepła może okazać się zbyt duża. Dochodzi wówczas do przegrzania pomieszczeń ponad poziom komfortu – we wnętrzu zaczynają panować warunki coraz bliższe tym z sauny.

Żeby tego uniknąć, w domach pasywnych instaluje się modele o mocy obniżonej w porównaniu do tradycyjnych urządzeń. Inna jest też konstrukcja. Palenisko obudowuje się materiałami akumulującymi ciepło, a nie izolacyjnymi jak w typowych konstrukcjach. Dzięki temu kominek wolniej się nagrzewa i dłużej oddaje energię, równomiernie ogrzewając pomieszczenia.

Temu samemu celowi służy podwójne przeszklenie. Dwie szyby mogą obniżyć emisję ciepła o ok. 50 proc. w porównaniu z pojedynczą taflą. Jeszcze lepszy efekt można uzyskać zmniejszając powierzchnię szkła, wkłady przeznaczone do domów pasywnych są z reguły niewielkie. Inwestorzy marzący o kominku muszą się więc liczyć z ograniczonym wyborem modeli. Urządzenia z systemem RLU są przy tym droższe od tradycyjnych.

A może inaczej

W specyficznych warunkach domu pasywnego lepiej od kominków na drewno czy pellet sprawdzają się biokominki. Ich niewielka moc jest w tym przypadku zaletą, bo zmniejsza się ryzyko przegrzania pomieszczeń, a kontrolowanie temperatury jest łatwiejsze. Można nawet wykorzystać takie urządzenia jako jedyne źródło ciepła, ale jest to rozwiązanie mniej wygodne i praktyczne od elektrycznych grzejników.

Źródło: Kratki.pl

Inwestor nie musi się martwić pracami budowlanymi, szczelnością połączeń, przechowywaniem drewna, a palnik można ustawić w zasadzie w dowolnym miejscu.
Sam biokominek nie kosztuje wiele, najtańsze modele można kupić już za niespełna 200 zł. Koszt systemu kominkowego może być większy o dwa rzędy wielkości, w końcu nie wystarczy zakup wkładu, potrzebny będzie komin i pozostałe elementy systemu.

W przypadku biokominków marzenie o trzaskającym ogniu da się więc pogodzić z troską o niskie koszty eksploatacji. W domu pasywnym można jednak z powodzeniem zainstalować zarówno to rozwiązanie, jak i kominek na drewno. Każdy wybór należy oczywiście rozpatrywać indywidualnie.

)